niedziela, 31 sierpnia 2014

Ta ostatnia niedziela...

Dzień minął na pożegnaniu się z okolicą , tyrolce, rozgrywkach siatkówki. Odbył się koncert wieczorny w plenerze. Jest piękne, ciche niebo usłane gwiazdami i niektóre spadają.  Magiczny wieczór. Nawet ja zagrałam i zaśpiewałam . Opowiedziałam też historię  o tym jak zaczęłam uczyć się gry na gitarze. Otóż  Marysia Żak była wielokrotną uczestniczką naszych obozów .  Kiedy jej tata zapytał czy jest u nas gitara, bo Marysia troszkę zaczęła grać, czym prędzej pobiegłam do sklepu muzycznego i kupiłam gitarę. Marysia grała i grała a my słuchaliśmy . Komponowała swoje utwory i  komponuje i śpiewa , teraz w zespole Makijaż. Jak już będzie bardzo sławna, to mam pozwolenie aby tę  jej gitarę wystawić na allegro. Ale po zakończonym obozie, kiedy została u nas gitara pomyślałam, że  może by tak zacząć się uczyć grać? Choćby dla zdrowia tzn, , żeby nie zachorować na Alzcheimera i trenować mózg. Ciężko mi szło, ale mój upór zaowocował tym , że  i mój mąż zaczął uczyć się grać  i to na kontrabasie.  A nasi wychowawcy, to bardzo zdolni ludzie i grają na wszystkim.  A uczestnicy śpiewają . Była nawet piosenka o Panu Kamilu.
Piaty turnus, jakoś zaskakująco jako jedyny,  ma zawsze koncert w plenerze.
  Podsumowując całe wakacje mogę powiedzieć, że naprawdę  było super. Nie wiem jak to jest, ale dzieci i młodzież , która do nas trafia  stają  się "naszymi" dziećmi. Współpraca w gabinecie zawsze owocuje i korekcja postawy  jest widoczna u każdego uczestnika.  Dziś zostały omówione  ich efekty pracy. Dostali  dalsze instrukcje i myślę, że świadomie będą się pilnować aby nie stracić ciężko  wypracowanych osiągnięć. Bo zasada świadomości, to pierwsze co prowadzi do sukcesu.

piątek, 29 sierpnia 2014

Wakacje niestety się kończą, kończy się też ostatni, piąty turnus.  Pani Zosia jest zadowolona z efektów intensywnych ćwiczeń. Po wyjściu z gabinetu dzieci chwaliły się tym, jak bardzo udało im się wyprostować. Odpowiednio zaplanowana i przeprowadzona terapia potrafi zdziałać cuda. Dwa tygodnie w dobrym ośrodku, pod okiem fenomenalnych terapeutów .
W dniu dzisiejszym odbył się oczekiwany od dawna pokaz umiejętności tanecznych, które dzieci nabywały przez cały turnus. Panią Dominikę, z którą dzieciaki trenowały, znałem już wcześniej, jako wyśmienitą tancerkę, ale po dzisiejszym pokazie wiem, że jest też genialnym choreografem i świetnym nauczycielem. Układ wykonany przez uczestników był wyborny, widać było, że jego zatańczenie dostarczyło wiele przyjemności i radości. Zadziwiające, jak genialnych rzeczy można dokonać, jeżeli poświęci się trochę czasu i pracy. Umiejętności taneczne zostają na całe życie. Taniec przełamuje lody w kontaktach międzyludzkich, uczy panowania nad emocjami i ciałem, zwiększa pewność siebie i poczucie własnej wartości. Jesteśmy wdzięczni Dominice, że za pomocą muzyki i ruchu przekazała dzieciom tyle niezwykłych umiejętności.
Wieczorem, korzystając z pięknej pogody rozegraliśmy ostatni mecz piłki nożnej zarówno na piątym turnusie, jak i na tych wakacjach. Przed powrotem do domu obserwowaliśmy z boiska nocną panoramę leżącego poniżej Krosna. Mamy nadzieję, że dzieciom widok ten zapadł w pamięć i że będą go wspominać w dalszym życiu.
Jutro zakończenie obozu, pakowanie, omówienie wyników i efektów rehabilitacji, pożegnanie z  latem a w niedzielę rano wyjazd do domów.  A w poniedziałek...znów do szkoły z  nowymi siłami  i postanowieniem dalszej pracy nad postawą.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Udało się, nasza płyta jest już nagrana! Godziny spędzone na grupowych próbach i indywidualnych ćwiczeniach wydały wspaniały plon. Płyta jest niezwykle zróżnicowana. Wśród dziesięciu nagrań jest poezja śpiewana, piosenka aktorska, blues i wiele innych gatunków. Wszystko zostało nagrane akustycznie, bez żadnych sztucznych udziwnień. Dzięki ciężkiej pracy i wielkiemu talentowi dzieci, połączonym ze skromnymi umiejętnościami kadry, udało nam się nagrać prawdopodobnie najlepszą płytę w historii Wakacji w Piekle. Nagrania zostaną w najbliższym czasie opublikowane dla szerszego grona odbiorców, ponieważ warto dzielić się tym, co dobre.
W czasie zapoznawania się z efektami naszej pracy, doszliśmy do pewnego paradoksu. Osoby, które brały udział w nagrywaniu płyty, nie zajmują się właściwie muzyką. Jest to naprawdę dziwne - takie diamenty powinno się oszlifować i postawić w widocznym miejscu, aby wszyscy mogli je podziwiać. Dzieci mają ogromny potencjał, który należy rozwijać, gdyż talent, nad którym się nie pracuje jest talentem straconym.
Wieczorem odbyły się ostatnie zajęcia taneczne. Jutro pokaz. Razem z Panią Dominiką jesteśmy spokojni o jego powodzenie. Dzieciaki ciężko pracowały, a ciężka praca ma to do siebie, że daje wspaniałe efekty.
Zapraszamy do uważnego śledzenia naszego bloga, bo w najbliższym czasie pojawią się niektóre nagrania.
Wczoraj wieczorem przyjechały do nas dwie niezwykłe osoby - Ewa i Kasia Goławskie. Przeprowadziły dzisiaj warsztaty wokalne, które na długo zapadną dzieciom w pamięci. Przez cały dzień udowadniały, że wszyscy nadają się do tworzenia muzyki i że każdy jest na swój sposób muzykalny. Brały też udział w ostatnich próbach przed jutrzejszym studiem. Dzięki nim, udało się wyeliminować dużą ilość błędów, z których istnienia wcześniej nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy. Nauka u takich wirtuozek jak Ewa i Kasia nie tylko poprawia umiejętności wokalne ale też świetnie motywuje i inspiruje. Jak czegoś się uczyć to od najlepszych.
Zbliżają się ostatnie zajęcia w gabinecie Pani Zosi. Każdy z niecierpliwością czeka na analizę postępów. Pod koniec turnusu, w obliczu końca codziennej rehabilitacji, dzieci wydają się intensywniej ćwiczyć.
Jutro jedziemy do Krosna nagrywać naszą płytę. Nie wiemy czy większą tremę mają uczestnicy, czy kadra. Wiemy jednak, że każdy da z siebie wszystko, dzięki czemu ta płyta będzie wyjątkowa.
Zapraszamy do zapoznania się z twórczością Ewy i Kasi, jest czego słuchać :) https://www.youtube.com/watch?v=fay0ViBuE5Y&list=UUjirO8xAgqW0IzwjqIO0zWA&index=3

wtorek, 26 sierpnia 2014

Im bliżej do studia, tym więcej czasu spędzamy na próbach. Robimy co w naszej mocy, aby wszystkie wykonania jak najbardziej zbliżyły się do ideału. Z radością mogę stwierdzić, że dzięki utalentowanym dzieciakom świetnie nam to wychodzi. Zrobimy co w naszej mocy, aby przyszłe nagrania na długo zagościły na "Piekielnej Liście Przebojów". We czwartek staniemy w wytłumionym pomieszczeniu przed mikrofonami, z wielkimi słuchawkami na uszach i damy z siebie wszystko.
Pogoda rano była tak świetna, że niewykorzystanie jej byłoby wręcz karygodnym marnotrawstwem. Nie czekając aż warunki się pogorszą, spakowaliśmy plecaki i udaliśmy się na Kamieniec - zamek, będący symbolem Odrzykonia. Odwiedziliśmy tam katownię i muzeum. Zwiedzanie zakończyliśmy pamiątkowym zdjęciem.
Po obiedzie byliśmy w gabinecie na rehabilitacji. U niektórych osób widać już poprawę ale oceny postępów dokonamy na zakończenie turnusu.
W wolnej chwili część dzieci wspinała się po naszej ściance wspinaczkowej. Na ten moment każde z nich pokonało swój lęk wysokości.
Serdecznie zapraszamy do oglądania zdjęć i śledzenia naszego profilu na facebooku i youtube.

sobota, 23 sierpnia 2014

Ludzki organizm przypomina wysokiej klasy zegarek. Wszystkie jego części muszą być perfekcyjnie do siebie dopasowane. Kiedy w mechanizmie zegarka coś się zablokuje, przestaje on prawidłowo funkcjonować. W ludzkim ciele odpowiednikiem zębatek są kości czaszki, które są w stałym ruchu względem siebie. Jeżeli ich ruchomość zostanie zaburzona, rzutuje to na funkcjonowanie całego ciała. Wiele zaburzeń, takich jak np. bóle głowy, wady zgryzu, wady postawy, zapalenia zatok, psychozy, może być powodowane złym rytmem cranialnym. Na dzisiejszej rehabilitacji Pani Zosia poddała dzieci terapii czaszkowo – krzyżowej, w celu zdiagnozowania i eliminacji problemów, które mogą mieć swoją przyczynę w czaszce.
Po obiedzie odbył się mecz piłki siatkowej. Drużyna Pana Kamila grała przeciwko drużynie Pana Krzyśka. Po długim i emocjonującym meczu, gdzie dwa pierwsze sety wygrała drużyna Krzyśka, przeciwnicy odrodzili się niczym feniks z popiołu i  kilkoma punktami zwyciężyli w setach 3:2.
Korzystając z pięknej pogody, zmęczeni, ale chętni podjąć kolejne wyzwanie, zorganizowaliśmy "w mig" ognisko. Nic tak dobrze nie robi przed snem jak chrupiąca kiełbaska z ogniska. Najbardziej emocjonującym momentem wieczoru było wypuszczanie kilku lampionów. Dzięki nam, na bezgwiezdnym jeszcze niebie, pojawiło się parę rozświetlonych punktów, które na chwilę uczyniły noc piękniejszą. Choć kto wie... Parę kropel deszczu już zapowiada nadejście prawdziwej, wielkiej burzy. Miejmy nadzieję, że tylko tak straszą.

piątek, 22 sierpnia 2014

Piąty turnus zapamiętamy jako ten, który bił rekordy w ilości spożywanego jedzenia. Już parę razy zadziwili nas tym, ile są w stanie zjeść, ale dzisiaj byliśmy totalnie zaskoczeni. Na kolację zjedli ponad 60 hamburgerów. Rekordzistka zjadła ich aż pięć. Pragnę podkreślić, że nasze hamburgery nie należą do małych. Zwykle spokojnie mieścimy się w 40, bo czasem kilka osób poprosi o dokładkę. Na dzisiejszej kolacji nie było chyba osoby, która zjadła mniej niż dwa hamburgery. Cóż, lepiej żeby prosili o dokładki niż zostawiali niedojedzone posiłki. Kolacja trwała do momentu, kiedy wszystkie brzuchy nie zostały napełnione. Skutkiem tego było późniejsze wyjście na boisko i krótsza gra. Na szczęście nikomu nie było smutno z tego powodu.

Nie można zapomnieć o innych dzisiejszych aktywnościach. Oprócz codziennych zajęć takich jak tańce i rehabilitacja, odbyły się zajęcia terenowe. Składały się one z kilku prostych zabaw rozwijających pomysłowość, koordynację i spostrzegawczość. Na dzisiejszych zdjęciach można zobaczyć niektóre z nich.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Pogoda nas dzisiaj nie rozpieszczała - prawie cały dzień padał deszcz. Nie mogliśmy spędzać czasu na zewnątrz ale nie było to dla nas problemem, bo Pan Kamil miał specjalnie przygotowane zajęcia przed kamerą. Pierwsza ich część odbyła się zaraz po śniadaniu. Zadania uczestników były następujące - na samym początku musieli przygotować swoją wideo wizytówkę, dokładnie taką samą, jaką przedstawia się na wielu castingach. Następnym wyzwaniem było zagranie improwizowanych scen z reklam, z czym poradzili sobie świetnie. Podczas drugiej, wieczornej części warsztatów zajmowaliśmy się pracą nad wybranymi przez Pana Kamila scenariuszami produkcji telewizyjnych. Wystąpienia dzieci były nagrywane, dzięki czemu na bieżąco mogliśmy wskazywać błędy i je eliminować. Warsztaty można podsumować tym, że na tym turnusie talentów aktorskich nie brakuje.
W czasie gdy połowa uczestników brała udział w warsztatach, reszta tańczyła razem z Panią Dominiką, Zajęcia z powodu deszczu musiały odbyć się na naszym krytym tarasie. Mniejsza ilość miejsca i złe warunki atmosferyczne wcale nie przeszkadzały świetnie się bawić przy dźwiękach muzyki.
Plany na jutro są ambitne, mamy nadzieję że pogoda nam ich nie pokrzyżuje.
Rehabilitacja odbyła się jak zwykle po obiedzie. Przydały się kurtki i buty z goretexu.

środa, 20 sierpnia 2014

Pobudka jest stałym i jednym z ważniejszych punktów dnia - to od niej wszystko się zaczyna. O godzinie 8 razem z Panem Kamilem chodzimy od pokoju do pokoju i budzimy uczestników. Kwadrans po pobudce grupa chętnych idzie biegać, a reszta idzie na poranny rozruch. 
Po śniadaniu podzieliliśmy się na dwie grupy - jedna brała udział w zajęciach tanecznych, druga była na marszu na azymut. Dla wielu osób był to pierwszy kontakt z busolą, która staje się reliktem dawnych czasów. Każdy miał okazję wyznaczyć kierunek marszu i poprowadzić grupę. Od dokładności i spokoju osób prowadzących zależało to, jak szybko grupa pokona wyznaczoną trasę. Dodatkowym urozmaiceniem było rozszyfrowywanie wiadomości, zakodowanej dwoma szyframi jednocześnie. Uczestnicy bardzo dobrze poradzili sobie z przygotowanymi zadaniami. Po drugim śniadania grupa, która miała tańce za sobą poszła do lasu, a druga na tańce. 
Po obiedzie standardowo rehabilitacja, po której udaliśmy się na siłownie. Gdy wróciliśmy do Piekła rozegraliśmy parę setów siatkówki. Po kolacji spędziliśmy sporo czasu grając w piłkę nożna. Ponad nami słońce zaczynało chować się za pobliskimi szczytami, aby całkowicie zgasnąć po godzinie 20. Zachody słońca z definicji są piękne, ale tutaj nabierają dodatkowego uroku - może to z powodu niezwykłej malowniczości okolicy? Może z powodu świetnej kompani z którą przyszło nam oglądać sierpniowy taniec słońca po nieboskłonie?


wtorek, 19 sierpnia 2014

wtorek, 19 sierpnia

V turnus zapowiada się świetnie. Młodzież wydaje się być spokojna i opanowana - bardzo byśmy chcieli aby taki stan rzeczy się utrzymał. Znając życie pewnie za kilka dni pokażą że nie są aż tak grzeczni ale to normalne zjawisko. Po pewnym czasie zadomowią się na dobre i początkowa grzeczność i niepewność zostaną zastąpione przez energiczność, ciekawość, pewność siebie i ochotę do ciągłej zabawy.
Dzisiejszy dzień był przeznaczony na integracje i wprowadzanie w klimat Piekła. Przez cały dzień prowadziliśmy zajęcia, dzięki którym kadra miała poznać podopiecznych, a uczestnicy mieli się ze sobą oswoić. Już po krótkim czasie doszliśmy do wniosku że integracja była potrzebna właściwie tylko tym, którzy pierwszy raz do nas przyjechali - reszta obozu to stali bywalcy, którzy są u nas nawet 14 raz. Niesamowite jak często dzieci do nas wracają. Gdy co roku widujemy te same, szczęśliwe młode twarze które wolą przyjechać do Piekła niż często na inny obóz to rozpiera nas duma i radość. Nic tak nie motywuje do dalszej pracy i samodoskonalenia niż radość dzieci z naszej pracy.
Po śniadaniu zapoznaliśmy uczestników z regulaminem, następnie udaliśmy się na zwiedzanie naszego terenu i zapoznanie z atrakcjami takimi jak boisko, basen, tyrolka, ścianka wspinaczkowa, trampolina...
Na rehabilitację udaliśmy się po obiedzie. Pani Zosia dokładnie przebadała każdą osobę w celu przygotowania dostosowanej do każdej osoby terapii. Po powrocie z gabinetu Pani Dominika przeprowadziła pierwsze zajęcia taneczne. 
Plany na jutro i na następne dni są ambitne. O tym, jak udaje się nam je realizować będziemy informować na bieżąco. Zapraszamy do śledzenia bloga i do oglądania zdjęć z każdego dnia. 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

18 08 2014 Poniedziałek.

     Trzask-prask, czary mary i już piąty turnus mamy!
Przyjechali, zjedli, rozpakowali się umyli i poszli spać .
Czyli wszystko zgodnie z planem i aby tak dalej.
W jakiś cudowny sposób, skład na turnusach zazwyczaj się rozkłada tak, że tylko 1/3 uczestników ma dużo do zrobienia pod względem rehabilitacji. Kto był już wielokrotnie, ten jest poddawany terapii tylko  profilaktycznie. Na tym turnusie będzie podobnie. Jest grupa osób, które wiedzą , że zajęcia w gabinecie są ich priorytetem.
 Życzmy sobie dobrej pogody  i udanego pobytu na ostatnim już turnusie.
Mam nadzieję, że jak dotychczas, nikt nie będzie chorował  i zrealizujemy nasze plany bez problemu.
Mamy tylko pięcioro nowych dzieci, a cała reszta, to stali bywalcy, czyli dzieci nasze -"piekielne".
A nowe, mam nadzieję , że też się  "przyjmą" .ZG

sobota, 16 sierpnia 2014

Dzisiejsza rehabilitacja była jedną z najważniejszych na obozie - to właśnie dzisiaj Pani Zosia badała zmiany po dwóch tygodniach intensywnych ćwiczeń. Wyniki są rewelacyjne! Poprawa jest ogromna. Czasem aż ciężko uwierzyć, że w trakcie jednego turnusu można dokonać aż tak niesamowitej zmiany. Pani Zosia musi być cudotwórczynią. Jak inaczej można wytłumaczyć to, że w swoim gabinecie niweluje skrzywienia właściwie od ręki, kiedy w wielu często lepiej wyposażonych placówkach osiągnięcie podobnego rezultatu trwa wielokrotnie dłużej, albo jest niemożliwe? To, co dzieje się w pracowni Pani Zosi podsumuje tym, że jako student fizjoterapii nie mogę przestać zachwycać się kunsztem, profesjonalizmem i ogromną wiedzą kobiety, która bez wątpliwości postawiła na nogi więcej ludzi, niż nie jeden lekarz. Jak rehabilitacja, to tylko w Dorsum.
Po wyjściu z gabinetu spędziliśmy trochę czasu na siłowni na świeżym powietrzu. Ćwiczenia siłowe od czasu do czasu też są potrzebne. Całe szczęście że takich obiektów powstaje z roku na rok więcej. Można odnieść wrażenie, że społeczności zaczynają wreszcie odczuwać potrzebę ruchu większego niż spacer z domu do garażu po samochód. Parafrazując znaną mądrość ludową, w zdrowym narodzie, zdrowy duch.
Po obiedzie miały miejsce ostatnie zajęcia taneczne. Jutro odbędzie się długo oczekiwany pokaz. O jego powodzenie jesteśmy spokojni - Pani Dominika włożyła mnóstwo serca w przekazanie dzieciakom części swoich unikalnych umiejętności.
Czas wolny spędzaliśmy na wspólnych zabawach i kręceniu filmu. Dzięki profesjonalizmowi i oryginalności pomysłów Pana Kamila, ten film niewątpliwie wyróżni się na tle pozostałych. Gorąco zachęcam do śledzenia naszego profilu na facebooku i kanału na YouTube, bo szykuje się wyjątkowa premiera.
Turnus się kończy a zarówno w nas, jak i w uczestnikach nie brak pomysłów i planów na wykorzystanie tych ostatnich chwil. Szkoda tylko że pomysłów jest więcej niż czasu, pewnie nie uda się wszystkich zrealizować ale nie ma o co się martwić - niewykorzystane pomysły zostaną zapisane i poczekają do dnia, kiedy dzieci znowu nas odwiedzą.

piątek, 15 sierpnia 2014

Dzień rozpoczął się późniejszą pobudką, która wymusiła przesunięcie codziennego programu dnia o pół godziny. Po śniadaniu osoby chętne udały się do kościoła. Grupa która została w domu nie próżnowała - w planie mieli warsztaty aktorskie. Zajęcia odbyły się w spokojnej i radosnej atmosferze. Celem warsztatów było nie tyle ćwiczenie umiejętności stricte teatralnych, co rozwijanie kreatywności, pomysłowości i wiary we własne możliwości. Z powodu święta nie było dzisiaj rehabilitacji w gabinecie, więc brak ruchu musieliśmy jakimś sposobem zrekompensować. Jednym z nich była wspinaczka, która budzi duże zainteresowanie wśród dzieci. Ci, których nie przeraziła wysokość, wspinali się szybko i pewnie. Część dzieci ma świetne predyspozycje do tego sportu. Gorąco polecamy odwiedzenie sztucznych ścian, które w Polsce obecne są w prawie każdym większym mieście.
Po obiedzie młodsza grupa brała udział w warsztatach plastycznych. Zadziwiające czym kawałek tkaniny może stać się we wprawnych rękach kierowanych przez artystyczny umysł. Dziewczynki przygotowały filcowe koniki, niektóre z nich można zobaczyć na dzisiejszych zdjęciach. W tym czasie starsza grupa była na zajęciach tanecznych. Praca wre, wszak już w niedzielę pokaz, na który dzieci wraz z Panią Dominiką pracują od początku turnusu. Po podwieczorku zmiana - maluchy tańczyły a starsi przygotowywali nowe kukły, które będą stały przy wjeździe do domu.
Zwieńczeniem całego dnia była od dawna obiecywana dyskoteka, na której można było się wyszaleć przed snem. Obserwując ruchy uczestników, dochodzę do wniosku, że ziarno zasiane na warsztatach tanecznych zaczyna wydawać nad wyraz obfity plon. Z własnego doświadczenia wiem że zdolności taneczne i poczucie rytmu są dzisiaj w cenie. Człowiek nawet nie wie kiedy umiejętność kołysania się w rytm muzyki może mu się przydać.

czwartek, 14 sierpnia 2014

- Dzień dobry, idziemy dzisiaj na zamek i na Prządki, wyjście jest zaraz po śniadaniu - komunikował radośnie Pan Kamil podczas codziennego rytuału budzenia uczestników obozu. Zaspane twarze wyrażały tylko szok, że jakiś wysoki intruz w okularach ma czelność wchodzić do pokojów o ósmej i przerywać ich błogi sen. 
Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Młodsza udała się z Panem Kamilem na szlak kapliczek, a starsza wyruszyła z Panem Krzysiem w kierunku Prządek, po drodze mijając zamek Kamieniec, znany powszechnie jako miejsce akcji Fredrowskiej "Zemsty". Zarówno młodsza jak i starsza grupa wykazały się świetnym wyczuciem czasu - powrót grup dzieliło ledwie kilka minut. Nogi trochę bolały ale musiały jeszcze trochę posłużyć gdyż po obiedzie przyszedł czas na rehabilitacje i zajęcie taneczne prowadzone przez Panią Dominikę. 
Mimo dużej ilości przebytych i przetańczonych kilometrów nikt nie narzeka - dzieci chyba nauczyły się odczuwać przyjemność z ruchu, co jest niezbędne aby prowadzić zdrowy i aktywny tryb życia. Bez radości z potu i zakwasów nawet najcięższy i najlepiej przygotowany trening nie przyniesie planowanych rezultatów, będzie tylko kolejnym zapełnionym okienkiem w planie dnia.
Z  każdym wyjściem z dziećmi na szlak, do lasu albo nawet do gabinetu na rehabilitację staję się coraz bardziej pełen podziwu dla zdolności dzieci i młodzieży do regeneracji sił - wystarczy dosłownie parę chwil aby ze zmęczonych, czasem narzekających na trudy ludzi zmienili się z powrotem w rozbrykaną i wesołą gromadkę. Człowiek, który odkryje sekret ich metody regeneracji zasłuży na Nobla.

środa, 13 sierpnia 2014

Właśnie przed momentem, (tuż przed ciszą nocną) przesłuchaliśmy naszą płytę. NASZĄ! Jest cudowna, jedyna w swoim rodzaju i unikatowa. Nie można tego uczucia porównać do żadnego innego, ale każdy odczuwa wielką satysfakcję, bo trzeba przyznać, że po raz kolejny, wspólnie dokonaliśmy rzeczy niemożliwej. Swoją drogą powstała taka refleksja dotycząca muzyki mechanicznej, która dociera do nas zewsząd, a która absolutnie ogranicza wrażliwość muzyczną każdego człowieka (zabijana jest umiejętność muzykowania, choćby śpiewu w najprostszej postaci) ). Gdyby każdy zechciał robić to, czego my właściwie się dopiero uczymy, świat muzyki i ludzi, którzy ją słyszą byłby zdecydowanie bardziej wyraźny i kolorowy. Popołudniowa  rehabilitacja i taniec przebiegły bez zmian. Grupa starsza ogląda film, a my zbieramy pomysły na kolejne dni. Dobranoc.

wtorek, 12 sierpnia 2014

a my ciągle śpiewamy!

cały dzisiejszy dzień toczy się wokół jutrzejszego studia nagrań, próby ciągle trwają, a ja korzystając z chwili przerwy dzielę się z czytelnikami radosną wiadomością - pociechy bardzo zdolne, pracowite i chętne do kolejnych i kolejnych spotkań z muzyką. nasza radość z tego powodu nie ma granic.
brzydka pogoda i deszcz, który u nas zagościł do samego południa pokrzyżował plany i tak rozegrany dziś został turniej piłkarzyków i turniej gier planszowych. rehabilitacja została połączona ze spacerem, a dzień zakończył kolejny taneczny trening.
biegnę dalej ćwiczyć, trzymajcie jutro za nas kciuki!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Od wczoraj "cierpimy" z powodu braku wolnego czasu. Słoneczna pogoda pozwoliła na uruchomienie naszego basenu, co spotkało się z wielką radością ze strony zarówno starszych jak i maluchów. W związku z obozowym przykazem nie działania w 7 dniu tygodnia, regenerowaliśmy swoje siły odpoczywając przy trampolinie i podejmując wyzwanie wejścia na naszą ściankę wspinaczkową (7.5 m).
Na skutek złej przyszłotygodniowej prognozy pogody podjęliśmy spontaniczną decyzję o organizacji biwaku. Po podwieczorku rozpoczęły się przygotowania - wszyscy byli zaangażowani w rozbijanie aż 4 namiotów i układanie ogniska. Po kolacji rozpoczęło się biwakowanie, którego uświetnieniem było wypuszczenie kilku lampionów życzeń, które po długim locie stawały się kolejną, jasną iskierką na rozpościerającym się ponad nami aksamicie nieba. Maluchy wróciły na noc do domu, a grupa starsza smażąc kiełbaski i gawędząc wyczekiwała świtu.
Oprócz tego ciągle próbujemy do środowego studia przy okazji łapiąc ostatnie słoneczne chwile. Smak nie ustępuje, chęci do ćwiczeń nie brakuje a biodra wirują w tańcu. 

sobota, 9 sierpnia 2014

Podium jest nasze!

Odrzykoń, 9.08.2014, sobota.
Cel główny: Terapia Cranio-Sacralna
Zalecenia: Ruch, witamina D3, proste plecy, uśmiech.
Cele dodatkowe: Dzień Sportu, Studio Nagrań
Opis: Grupa zdecydowanym krokiem podążyła w kierunku gabinetu, gdzie została poddana terapii cranio-sacralnej. Zalecono ruch, korzystanie z witaminy D3 i dużą porcja zdrowego humoru.
Następnie zaaplikowano sporą dawkę tańca, w której instruktorka Dominika przekazała tajniki fleksów i pointów. Popołudniowy obiad znów trwał ponad normę. Dzieci mają smak, proszą o dokładki i nigdy nie zapominają o kompocie. Siesta poobiednia przyniosła turniej ping ponga, przesłuchania do studia nagrań i niekończącą się zabawę w berka. Po podwieczorku odbył się planowany wcześniej dzień sportu. Zdrowa rywalizacja, wielkie emocje i głośne, szczere i radosne salwy śmiechu. Finałową rozgrywką stał się towarzyski mecz piłki nożnej, z sędzią biegającym po boisku i kibicami na trybunach. Spacer uzupełnił nasz dzisiejszy aktywny plan dnia, a kilka słów na podsumowanie, którego autorkami są najmłodsze pociechy to: superaśny, fajny, ruchliwy, rozrywkowy, gorący, aktywny, a przede wszystkim sportowy.
PS

Wszystkie dzieci powyżej 11 roku życia zostały poddane badaniu USG kolan w celu ewentualnego wykrycia choroby Osgooda-Schlattera . W tak wczesnym okresie życia objawy mogą być trudne do wykrycia bez -własnie -badania USG.
Skłonił mnie do tego fakt, że u jednej z uczestniczek w wieku 11 lat , ta choroba wystąpiła   z dość intensywnymi objawami. Rodzice i dziecko - przerażeni.
Czasem cieszę się, że lekarz potrafi zmobilizować rodziców do działania.
A jaki  był wynik moich badań?
Poza jedną dziewczynką  w wieku 16 lat,  u której choroba jest już w fazie zejściowej i była dość mała, wszystkie pozostałe dzieci  MAJĄ OBJAWY CHOROBY OSGOODA-SCHLATTERA, choć nie czują jeszcze żadnego bólu.
Jaki wniosek?
Może należy przebadać większą grupę reprezentującą populację nastolatków i zacząć działać.
Rozwój cywilizacji doprowadził do rozwoju niedoborów tkankowych- braku witaminy D3, zaburzeń przyswajania wapnia  oraz  ogólnego osłabienia dzieci i młodzieży.
Ja proponuję ruch na świeżym powietrzu- i tyle!



piątek, 8 sierpnia 2014

łowimy talenty

Tym razem postanowiliśmy wybrać się nad staw, w którym pływają nasze marzenia i talenty. Już od samego rana w podziale na grupę taneczną i warsztatową, zapełniliśmy swój czas, aż do pory obiadowej. Maluchy przelały swój talent na papier, gdzie ich zadaniem było ukazanie wymarzonej przyszłości. Przyznam szczerze, że pomysłów im nie brakuje. Weterynarz, dżokejka czy też manicurzystka - takie zawody padały najczęściej. Najbardziej chyba jednak ujął mnie rysunek Oli, która powiedziała, że jej marzeniem jest, żeby jej siostra Ania już zawsze była uśmiechnięta i taki też rysunek przedstawiła. Grupa starsza po obejrzeniu krótkometrażowego filmu pt: "Cyrk Motyli" podjęła dyskusję na temat marzeń, talentów i wartości, które w sobie noszą. Poziom rozmowy i kolejnych ćwiczeń w ramach warsztatów bardzo pozytywnie mnie zaskoczył - czym też się dzielę z Wami - rodzicami.
Popołudniowe zajęcia rehabilitacyjne odbyły się bez większych zmian, grupa walczy dzielnie, widać, że im zależy, a to cieszy najbardziej. Tuż przed kolacją odbyły się przesłuchania do studia, które już za kilka dni - przyznam, że z każdym turnusem mamy coraz mniej czasu na próby, a efekt jest wręcz odwrotny bo bardzo dobry. Czy i tym razem będzie tak samo? Na to liczę, bo przy aktywności grupy i planowaniu dnia, przy którym nie pozostawiamy minuty na zmarnowanie, może być ciężko. Ale kto powiedział, że nie dokonujemy rzeczy niemożliwych? Niemożliwe załatwiamy od ręki... na cuda trzeba zaczekać.

czwartek, 7 sierpnia 2014

którędy to?

Duży turnus od dziś będzie dla mnie jednoznaczny z turnusem, który ma mnóstwo energii, nie boi się żadnych wyzwań i chce jeszcze i jeszcze więcej...
Od samego rana norma została przekroczona już dwukrotnie. Poranne zajęcia - taniec i piesza wędrówka do lasu.
Piesza wędrówka związana była z marszem na azymut, który to spotkał się z wielkim zainteresowaniem ze strony grupy, a jego dodatkowym atutem była akcja pt: "Sprzątanie świata" Nikt nie protestował, a kolejka do rękawiczek i worków ustawiła się błyskawicznie. Sami często organizujemy takie akcje, bo dbamy o to, co nas otacza, a co również daje coś dobrego - życie.
Największą frajdą okazały się znalezione buty, opony, a także pojedyncze butelki czy puszki. Akcję uważam za udaną, a dzieci chwalę bez wyjątków.
Po tak aktywnym poranku każdy wciąż miał mnóstwo energii na rehabilitację, grupa starsza na spacer w dwie strony do gabinetu, a maluchy na trampolinę. Po kolacji kolejna porcja ruchu i boisko sportowe połączone z nocnym spacerem powrotnym do domu. Do tej pory nikt nie zatęsknił, poziom "zatulenia wychowawcy" w normie, integracja na poziomie zadowalającym. Oby tak dalej!
Teraz już wszyscy śpią, z wyjątkiem grupy starszej, która ogląda film. Myślę, że już podskórnie wyczuwają kolejną, niesamowitą przygodę!


środa, 6 sierpnia 2014

Są. Cisza.

Są. Mamy ich i nie wypuścimy przez dwa tygodnie. Wyjątkowo liczny, czwarty już turnus Wakacji w Piekle uważam za rozpoczęty! Pierwsze lody, przełamane. Pierwsze posiłki, zjedzone. Pierwsze ćwiczenia wykonane. Stopień dość wczesnej integracji grupy, można określić poprzez nieustające nawet o tej godzinie "pokojowe" rozmowy. Dzisiejsze zabawy więziotwórcze, przeprowadzone na świetlicy, zdały egzamin. No właśnie... na świetlicy. Pogoda nieco pokrzyżowała nam plany i wszystkie zajęcia, oprócz porannej rozgrzewki i wieczornego spaceru zapoznawczego po okolicy, zostały przeprowadzone w domu. Stopień apetytu, można określić na podstawie znikających w zabójczym tempie potraw. Stopień sumienności ćwiczeń, w normie, jak zawsze na początku zapał do pracy widać w oczach. Dzieci już śpią. Jak zaczynałem pisać, dało się słychać szmery. Teraz nic. Sen czuć w powietrzu. Cisza przed burzą? :)

niedziela, 3 sierpnia 2014

Czas tak bardzo się kurczy - nie do wiary, że już jutro wielkie pakowanie, wielkie wspominanie, przegląd efektów naszej pracy i czas pożegnań. Ten III już turnus był wyjątkowo wspaniały. Artystyczny, sportowy, a przede wszystkim mocno rodzinny. Wczorajsza wyprawa na Zamek okazała się być nie lada wyzwaniem, a wieczorny biwak i ognisko strzałem w 10. Pieczenie kiełbasek, głośne śpiewy i zabawy, puszczanie lampionów szczęścia i długie niekończące się wieczorne rozmowy - tego wszystkiego nie zapomnimy. Dzisiejszy dzień przyniósł upał, więc basen był naszą ucieczką przed nadmiarem słońca. Również dziś przed obiadem odbył się finałowy pokaz taneczny, a sam wieczór to już tradycyjny zjazd tyrolką. Powoli nasz dom zamienia się w salon muzyczny, zewsząd dobiegają dźwięki wielu instrumentów, a ostatnio ukulele bije rekordy popularności. Dziś nawet sama Pani Zosia takowe zakupiła i już myśli o dodatkowej profesji. Dygresja: miejsce inspiruje do poszukiwań różnych stron życia. nie wiadomo dlaczego, czy przez kontakt z ludźmi, czy przez pełną paletę wyborów naśladownictwa, każdy kto tu przyjeżdza, zaczyna o sobie myśleć inaczej. zaczyna brać się za rzeczy, o których wczesniej nie myślał, albo o których zapomniał. wszyscy wyjeżdżają z postanowieniami kontynuacji lekcji fortepianu, przebiegnięcia maratonu, czy tez opanowania sztuki filmowej. Koniec dygresji. Wiem, ze wodę można lać, albo ją pić, ale tu na prawde tak jest. Oczy się kleją.